Witaj na blogu OkiemZyrafy.pl

 
 
  • Irma Głowińska

Jak to z tą złością było..

Powiedzenie ludowe mówi „W złości nie ma miłości”, a Google odpowiada „Bez złości nie ma miłości”. Która wersja jest Wam bliższa? Pewnie gdybym zadała pytanie pół roku temu odpowiedź byłaby, że pierwsza, ale w czasach lockdownu mogę usłyszeć, że druga.

Siedzę ja, siedzisz Ty. Pierwsza doba, druga, tydzień, miesiąc, o cholera dwa. To ona ma taki kolor włosów? Od kiedy? Wyjść, nie wyjść. Jak w spacerniaku. Dobrze, że znieśli trochę obostrzeń i człowiek może się przewentylować teraz częściej, to i sąsiada spotka na klatce. I znajomych z daleka (2 m) w sklepie, jak się rozpozna ich w tych maskach, to można sobie nawet pomachać.


Podobno w stanie złości do naszego partnera następuje jego rozszczepienie na dwie osoby – jakby jedna była nie wystarczająca w tym momencie, to masz wtedy dwie i radź sobie. Ale tak naprawdę chodzi o to, że w chwilach złości, zupełnie poza naszą świadomością, rozdzielamy dobre cechy od tych złych. I zaczynamy atakować, skupiając się wyłącznie na tym, co nam nie pasuje. Bo Ty zawsze, bo Ty nigdy, bo ja to to a Ty to tamto, a w Wigilię 2010 to zapomniałeś pochwalić jak ładnie wyglądałam. Cała lista pretensji i żali, które wychodzą z ukrycia, jakby czekały na odpowiedni moment. A czasami nie jest to nic nowego, tylko ciągle ten sam nieprzepracowany motyw, który uwiera jak kamień w bucie. I tak idziemy z ich całą kolekcją, czasem tydzień po tygodniu, miesiąc a nawet kilka lat. Robią nam się odciski, nieraz poleci krew, albo zejdzie paznokieć. Pół biedy jak wiemy co nas ugniata i chcemy nad tym pracować, gorzej kiedy pretensje urastają do takich rozmiarów, że w zasadzie marne szanse na wyjście z nich. Chyba, że wyjście awaryjne. Przyjmijmy jednak, że obu stronom wciąż zależy na porozumieniu i po chwili złości, kiedy emocje opadną, to jednak będą szukać sposobów na zgodę. Oczywiście oby jak najwięcej tych przyjemnych.


Zanim jednak moment zgody, to jak się kumuluje punkt styku czyli zanim dojdzie do wybuchu. Zauważyłam, że jest kilka technik kolekcjonowania i funkcjonowania w złości:

1. Czerwony Kapturek – będę tak długo zbierać „ości codzienności” do koszyczka, aż mi dno odpadnie i dopiero myśliwy załatwi sprawę, zabijając starego wilka..

2. Zosia Samosia – od świtu do nocy kręci się w kółko z tym samym, jak ten w przeręblu, a przecież nikt o to nie prosił..

3. Operator młota – tak długo będzie wiercił dziurę w całym, aż wyjdzie jego na wierzch..

4. Prometeusz – straci wątrobę a złościć się dalej będzie..

5. Skowronek – od rana w dobrym humorze, cały dzień w podskokach, a wieczorem pomyli drogę i cały nastrój wzięli…

6. Rumcajs – nabite pistolety nosi ciągle w spodniach, aż cud, że jeszcze nie wystrzelił..

7. Krecik – niby nie widzi a ryje..

8. Wilk i Zając – jeden prowokuje drugiego i obiecuje co to nie on, a tak naprawdę nie istnieli by bez siebie nawet w bajce…

9. Koziołek Matołek – taki głupiutki aż żal i zawsze wszyscy przeciwko niemu..

10. Pyza – zakręci kiecą ze złości i poleci polną miedzą, gdzie oczy poniosą..

11. Bocian – jak powieje chłodem, to poleci klekotać na drugiej półkuli..

12. Mała Mi – 3 tony trotylu z krótkim lontem i równo ciętą grzywką, niestety brak lamp ostrzegawczych więc wali między oczy od razu…

13. Dzięcioł – dotąd puka, aż kora odpadnie i wyjdzie co jego na wierzch.

14. Kawa na ławę – z pianką i lodami czyli nawet najgorszy "szit" się przełknie gdy ładnie podany

15. Bazyliszek – zero szans na walkę na kontrargumenty…

16. Szewczyk Dratewka – wypcha i zaszyje…


Czy jest złota metoda jak uniknąć złości w miłości? Pewnie kilka by się znalazło. Pewnie kilku próbowało. Mi się skojarzyła przeczytania niedawno w jednym z artykułów zasada noblesse oblige, użyta tam wprawdzie w innym kontekście – słynna francuska maksyma mówiąca, że „szlachectwo zobowiązuje”. Zobowiązuje do godnego zachowania względem innych. Dalej Wikipedia tłumaczy: „Ten koncept oznacza, że szlachectwo to nie tylko puste i nieznaczące tytuły, lecz zobowiązanie wobec społeczeństwa i godne przejęcie roli przywódczych oraz godna reprezentacja”. Dlaczego akurat wybrałam ten koncept w kontekście złości i miłości? Bo warto przyjrzeć się fundamentom, na jakich opieramy się codziennie. Czy pewne nasze zachowania aktywują się w określonych sytuacjach i jak wtedy odnosimy się do drugiej strony? Czy bierzemy odpowiedzialność za własne decyzje i czyny, czy raczej łatwiej nam przenieść je na drugą stronę, bo wszystko co złe, to przecież nie nasza sprawka.


Dobre wrażenie robi się w 6 sekund, a wybuch złości można wywołać jednym nawet wyrazem. Co zostanie w nas na dłużej? Anna Jurksztowicz w swoim najbardziej znanym przeboju śpiewa – ” W miłości i złości,nie żałuj nagości”, przyznam, że to jest nawet dobry patent bo wybrażacie sobie kłócić lub złościć się nago? Zero powagi i tym samym mamy po złości. Dalej w piosence śpiewa ” Kryzysy, nawisy.owacje, frustracje.posesje, obsesje. Już dość!” a w refrenie przechodzi do sedna czyli ” Bez żadnych zalet,nie zgłasza... "ale". Chyba wszystko właśnie rozbija się o to ciągłe ale. Może wobec tego lepiej zamienić ale na bo z innej piosenki…bo jo Cię kochom..


0 wyświetlenia

©2020 by OkiemZyrafy.pl. Proudly created with Wix.com

This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now